sobota, 16 lutego 2013

Jak szukałam węża w sieci.

Witam i dziękuję za szeroki odzew w sprawie pralki  oraz komentarze.
Tylko dzięki Wam nie popadłam w czarną rozpacz, dziurę czy inną ciężką depresję.
Kalliope poradziła szukać w sieci - wiadomo - tam jest wszystko. Zgadza się, wszystko oprócz węża do frani. Albo ja nie potrafiłam znaleźć. Węży wszelkiej maści od cholery- tych do pralek też, ale do frani- niet. No nieważne.Obdzwoniłam wszystkie dziwne miejsca w okolicy, w których wg. mnie takiż wąż mógłby być osiągalny. Nic z tego. W mieście zahaczyłam o sklep z rurami, śrubkami, kolankami itp. Pan jest przyzwyczajony do moich dziwnych pytań w związku z tym,że najczęściej kupuję tam różne rzeczy w celu użycia do celów zupełnie innych niż są przeznaczone. Tym razem bez zbędnego męczenia chłopa bez słowa wyjęłam z torebki kawałek węża zakończonego kolankiem zwanym fachowo fajką (tego też dowiedziałam się z neta). Pan sprzedawca popatrzył, przez chwilę myślał a następnie zapytał:
-A CO TO JEST...?
Acha.
Czyli, że nie ma.

     W domu usiadłam jeszcze raz do wertowania internetu. Najpierw pooglądałam sobie nowe automaty. Zakończywszy podziwianie westchnieniem wróciłam do poszukiwań tańszych (tymczasowo, tymczasowo...) sposobów na odświeżenie odzieży oraz innych materiałów tekstylnych, które z trudem zaczynają się mieścić w koszu. Swoją drogą to okazuje się, że strasznie tego jakoś dużo! Na cholerę tyle szmat? Skąd się to bierze? Dzieci małych nie ma (- a te wiadomo produkują chyba najwięcej brudów), nikt z domowników w kopalni  nie pracuje...No to skąd? A ręczników jak w hotelu.
Będę chyba musiała coś z tym zrobić.

W każdym razie węża nijak nie mogłam znaleźć ale dorwałam namiary na jakiś zakład usługowy co to naprawia sprzęt AGD i to całkiem blisko, jak się okazuje z drugiej strony miasteczka. Dzwonię do gościa (dziękując Panu Bogu, za to że pozwolił człowiekowi na taką mądrość, że sobie ten człowiek internet wymyślił) i pytam czy ma. 
Pan rzucił :
 -A co to za frania?
 Lecę obejrzeć i obczytać pralkę. Coś tam jest napisane więcej?... Frania to frania.....Jest!
-Clasic!

-Pani poczeka.

I po chwili buszowania w jakichś gratach, co słyszałam wyraźnie w słuchawce, pan złota rączka powiedział krótko:
- Mam. Se pani przyjedzie to se pani weźmie.
No to pojechałam, opowieści jak szukałam tego warsztatu przez pół godziny po jakichś krętych uliczkach, bo nie skręciłam gdzie trzeba, może już oszczędzę.
Pan majster,  za kawałek plastiku, który uratuje moje gospodarstwo domowe przed niewątpliwym wybuchem epidemii groźnych chorób zakaźnych wynikających z braku odpowiedniej higieny, zażyczył sobie 2 zł.
Dzierżąc dumnie wąż w jednej ręce, drugą poprowadziłam auto do domu gdzie wieczorem przystąpiliśmy z Asystentem do montażu. Na szczęście wąż okazał się tym właściwym, czyli że ma pasować.
 Pasował i to tak bardzo, że podczas wymiany popsuliśmy.
 Słowo daję! Nic a nic nie zmyślam, ani nie naciągam w celu uatrakcyjnienia opowieści.
W celu wepchnięcia fajki kończącej (bądź początkującej) wąż w otwór odpływowy chyba użyliśmy zbyt dużej siły i niewłaściwego narzędzia w postaci noża (ale tępy był!). Co tu dużo mówić - zrobiliśmy dziurę.
To się głupie wydaje ale wierzcie mi, rzecz z pozoru łatwa okazała się taką gimnastyką, tak ciężko było to draństwo zamontować, że chyba celowo producent tak wymyślił,  żeby proste rozwiązania były nie możliwe do zrealizowania w domowych warunkach.
Ostatecznie kawałek starego węża, ze starą fajką został połączony z nowym przy pomocy kombinacji. Czyli trochę na wcisk, trochę na taśmę klejącą bezbarwną, poloplaster, kawałek drutu i inne takie tam.
Niestety pewności nie mam czy nie będzie ciekło do środka obudowy. Zaraz odbędzie się próba i test. Dlatego też jeśli do poniedziałku nie odezwę się na blogu swoim lub u Was w komentarzach- znaczy się, że ciekło i najprawdopodobniej zostałam rażona prądem. 



Na koniec ostatnia praca. W sensie, że najnowsza. 
Może lepiej nie nazywajmy jej ostatnią :)))

,,Tajemniczy ogród"


***
W razie gdybym jednak uszła cało z tej próby to przypominam, że trwa 


a także zapraszam do głosowania na najfajniejsze zdjęcie w


Tak przy okazji  tylko oczywiście wspomnę,
iż pod numerem 25 znajduje się tam zdjęcie z moim rudzielcem Pomponem w roli kotka.

BARDZO FAJNE ZDJĘCIE, PRAWDA?

NUMER 25 :)))

GŁOSOWAĆ BĘDZIE MOŻNA OD PONIEDZIAŁKU

***

22 komentarze:

  1. O ludzie, tyle perypetii z wężem ??
    Nie wiem czy wolno mi się śmiać,
    ale jest "i śmieszno i straszno"
    jak kiedyś starożytni Rosjanie mówili :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No śmiać, śmiać! Śmiało i na zdrowie :))

      Usuń
  2. No i nie wiem, co mam napisac!
    Mialas niebywale szczescie znajdujac waz do pralki, ktorej nie produkuje sie od przedwojny. A Ty co z nim robisz??? Psujesz!
    A w ogole to myslalam, ze popelnilac literowke w tytule i chcesz nas uraczyc opowiescia, jak to w sieci Meza szukalas, a nie Weza.
    Hmmm, dalej nie wiem, co mam napisac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psujesz... no popsułam ale najwyraźniej prawo serii nadal działa.
      A o tych drugich poszukiwaniach również sporo mogłabym napisać :)))
      Może kiedyś....

      Usuń
  3. o ludzie! skoro przeczytałaś, że "naprawa agd", to trzeba było poprosić grzecznie pana, co by przyjechał zamontować męża. wtedy byś miała pewność, że ci nie zaleje podłogi.
    miłego weekendu")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale Ewo... tak głupia rzecz jak wymiana węża wydawała mi się prosta. i w normalnych warunkach każdy by to zrobił. Mówię Ci, że to prawo serii jeszcze się ciągnie.

      Usuń
    2. Męża jednego sobie sama wymontowałam :))).

      Usuń
  4. o rany! "węża" miało być oczywiście. mam skojarzenia jak panterka:(

    OdpowiedzUsuń
  5. .... a ja przeczytałam - jak szukałam węża w sierści.
    Myślałam, że coś z kotem :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. No i się uśmiałam...przepraszam, ale nie dało rady na poważnie ;)Swoją drogą, jak to dobrze mieć zabytki w domu :)Jak mi pralka "klęknie"..to nawet tary nie mam...o rzece w pobliżu nie wspomnę. Matko, wanny też nie mam !!!...Idę pogłaskać pralkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niezła historia:) Też mam Franię, ale na strychu. Trzymam ją "na wszelki wypadek", a tarę też mam, jakby co????? Tajemniczy Ogród piękny, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ewidentne "prawo serii", no bo jak to inaczej można to nazwać, skoro ostatni wąż do frani dostępny w Polsce albo i na świecie psuje się w tak bezczelny sposób. Tworzysz anioły to może któryś Cię będzie chronił:) Tajemniczy ogród obłędny znaczy cudny:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahahah - Kot by się uśmiał :))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepraszam bardzo, ale się uśmiałam i to mocno.
    Genialnie spisujesz te swoje przygody.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ perypetie miałaś z takim niepozornym wężem ;)
    Praca piękna!

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej Pompon podoba mi się na tym dzisiejszym, zaraz na niego zagłosuję.
    Odnośnie dziury w wężu, to może Poxsylina.
    Odnośnie obrazu super kibić. Niezwykle intrygujące są te kule? Nie wiem jak je interpretować?

    OdpowiedzUsuń
  13. To ci perypetie z Franią!
    Obraz rewelacyjny! Właśnie przerabiałam z synem " Tajemniczy Ogród". Można dopatrzeć się w nim Mary.

    OdpowiedzUsuń
  14. skąd ja to znam... wszystko jest lecz nie to czego sie szuka...

    OdpowiedzUsuń
  15. Murphy miał powiedzieć: "Jeśli jest więcej niż jeden sposób wykonania pracy, i jeden z nich skutkuje katastrofą, to ktoś to w ten sposób zrobi" :)Może właśnie w myśl tej zasady nastąpiła "katastrofa" w postaci dzury w wężu:) Najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło i czekam na następny post z wspaniałymi aniołami, babeczkami, makami jakie mam przyjemność oglądać na Twoim blogu. Ponieważ nie dopuszczam myśli że może porazić Cię prąd myślę że już niedługo znów zobaczę Twoje prace.

    OdpowiedzUsuń
  16. dziś poniedziałek...
    znaczy poraziło cię.....hlip, hlip, hlip:(

    OdpowiedzUsuń
  17. chyba już z 10 razy widziałam ten wpis i wejdę pewnie jeszcze z 10 razy, te wzory ze stempla dalej mnie zachwycają, są po prostu niebanalne i takie delikatne jednocześnie :)
    A historia z wężem :) Dobrze że w końcu Ci się udało :)
    pozdrawiam Cię gorąco :):))

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie mogę oderwać oczu od tego obrazu :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze.
Z góry przepraszam bo nie zawsze wystarcza mi czasu żeby na nie odpowiedzieć. Ale zapewniam,że wszystkie czytam uważnie.